Huculszczyzna

Huculszczyzna –  zakątek, gdzie czas zatrzymał się w miejscu dawno temu, by teraz powoli ruszyć w kierunku Europy. Tu ciągle jeszcze  życie ma inny wymiar. Jego rytm wyznaczają pory roku, oraz związane ze sobą: święta i wiara – zarówno religia prawosławna jak i starsza, pozostałość po dawnych wierzeniach. Nie spotkacie w Europie, ani na całej Ukrainie drugiego miejsca, w którym świątecznych dni jest niemal tyle samo co roboczych. Do niedawna nikt nie pracował w dni imienin  “ważnych” świętych. Dziś praca w urzędach i miejscach użyteczności publicznej zmienia to powoli – ale ciągle w takie dni lepiej nie starać się załatwić  tam ważnych spraw. Hucuł  u siebie w gospodarstwie nie zabierze się wtedy za żadną niekonieczną pracę. Religia i magia są tu silnie ze sobą związane. Jest rzeczą naturalna, ze odczynianie uroków rzuconych okiem złych  ludzi leży w gestii popa. Obrzędy chrztu, ślubu i pogrzebu, święta religijne, są całym misterium. Kolor ludowych strojów, muzyka i rytuały składają się na etnograficzne widowiska, w których możecie wziąć udział tylko tutaj. DSC_3457stronaNie są pokazem dla turystów, ciągle żyją. Mało kto potrafi bawić się i świętować jak Huculi. Ciągle jeszcze niezbyt popularna jest muzyka europejska, współczesna ukraińska czy rosyjska. Młodzi jej słuchają częściej, ale i tak wszyscy naprawdę bawią się i tańczą przy ludowej muzyce – hucułkach, polkach, kołomyjkach. Melodia i rytm poruszają serce i…nogi, ale trzeba mieć niezłą kondycję, żeby wytrzymać taki taniec do końca. Huculi ją mają – większość z nich  ma do domu przysłowiowe “pod górkę” z bagażem zakupów – do większości  chat nie ma dróg, tylko ścieżki, albo drogi przejezdne rzadko, przy suchej pogodzie, wozem zaprzężonym w konia. Jeśli gospodarz ma samochód zostawia go w dolinie, w drewnianym garażu – tak jak eleganckie buty, które zmienia na kalosze.
DSC_3767stronaZazwyczaj z tego miejsca czeka go 1-2 godz. wędrówki do domu. Huculskie “niedaleko”, “mała górka” , “za chwilę” oznaczają zupełnie coś innego niż te same pojęcia w wydaniu europejskim. Gospodarstwa w górach są niemal samowystarczalne. Produkują wszystko prócz cukru, mąki, soli i prądu. Chleb piecze się tradycyjnie, ser, masło i śmietanę wyrabia w domu. Dawny model życia wymusza funkcjonowanie rodzin wielopokoleniowych, w których istnieje ścisły podział obowiązków. Tylko takie mogą przetrwać w ciężkich realiach Karpat. Z sąsiadami i krewnymi każdy stara się żyć dobrze.  Oczywiście bywa różnie, ale ciągle trzeba tu polegać na pomocy innych, wiec samemu służy się pomocą przy wykopkach czy sianokosach. Koligacje rodzinne, swoje i większości znajomych , do kilku pokoleń wstecz i bardzo rozgałęzione,  zna niemal każdy – przyprawia to o zawrót głowy rozmówców z Europy.  Prócz więzów krwi obowiązują inne :  niemowlę może prowadzić do chrztu kilkanaście par rodziców chrzestnych, a młodych do ślubu prócz kumów prowadzą drużbowie i drużki.  Swatka i swat ciągle są tu pojęciami żywymi. A pięknie haftowane stroje z konopnego płótna,  będące w każdej rodzinie od kilku pokoleń,  nadal wyciąga się ze skrzyni w ważniejsze święta. Jeśli szukacie magii minionych czasów, to znajdziecie ją właśnie tu. Karpaty Wschodnie oferują również niezapomniane wrażenia amatorom wędrówek. Nie należy się tu jednak spodziewać dobrze oznaczonych szlaków, punktów gastronomicznych, czy schronisk po drodze. Wybierając się w te najbardziej dziewicze w Europie góry można liczyć tylko na siebie, zwłaszcza kiedy wkraczamy w wysokie, dzikie pasma Czarnogóry, dlatego polecam je tylko doświadczonym turystom. W niższych nie odmówią nam pomocy mieszkańcy napotkanych chat,  jednak należy poznać wcześniej obowiązujące normy zachowań, aby ich nie urazić. Huculi to ludzie serdeczni i otwarci, ale bardzo honorowi.  Brak wygód na pewno wynagrodzą piękne widoki i puste ścieżki. To rejon nie obsługiwany przez standardowe biura podróży. Turystyka ma tu swoje prawdziwe oblicze, jest wyzwaniem i przygodą. Zimą ścieżki w wyższe partie Karpat są niedostępne. Nie ma jednak przeszkód aby wędrować niżej, gdyż szlaki są wyznaczane przez poruszających się pieszo i saniami Hucułów. Czas świąt zimowych to jedyna okazja aby współuczestniczyć w góralskim świętowaniu. Obejmuje okres od 31 grudnia do 21 stycznia. To jedyny moment w ciągu roku, kiedy nie myśląc o pracy górale oddają się życiu towarzyskiemu. Spragnieni jazdy na nartach znajdą dla siebie kilka całkiem dobrych tras, jednak nie one stanowią o atrakcyjności rejonu. Jeśli chodzi Wam o tego rodzaju odpoczynek na pewno taniej i bardziej komfortowo spędzicie czas na nartach w Alpach lub polskich górach. Turystyka na Huculszczyźnie to zagłębienie się w magię minionego czasu, wyzwania i przygoda.

 

2 myśli nt. „Huculszczyzna”

  1. Dla Hucuła… połonina. Opracowane jako reportaż. Dodałbym nazwy – jakiś szczyt, jakieś sprzęty czy przybory. Dobry ten reportaż, ale ten „list” poprzedni jest lepszy. Chodzi o zawartość uczuć, oceny Autorki i opisy Jej osobistego uczestniczenia. Basia, nie staraj się być „wygładzona” i poprawna, bo przecież masz w sobie podziw, lubość a nie tylko to, co oddaje poprawne słowo, fotografia i magnetofon. No, ponarzekał em, ale przeczytałem z zaciekawieniem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Życie na Huculszczyźnie. Wiara, zwyczaje, praca, święta. Kwatery, nieruchomości.